Skip to main content

Od września zaczyna obowiązywać przyjęte już w lutym tak zwane „rozporządzenie sklepikowe” – przepisy, które mają chronić jakość żywności, która jest oferowana dzieciom w szkolnych sklepikach i na stołówkach. Niektóre nagłówki w mediach sugerują prawdziwą wegańską rewolucję, a nawet zmuszanie dzieci do wyłącznie roślinnej diety. A jak jest naprawdę?

Dostępne w szkołach obiady od września mają być oparte o koncepcję Talerza Zdrowego Żywienia, który już dawno miał zastąpić wcześniejszą piramidę. Połowę „talerza”, czyli codziennej diety, powinny stanowić kolorowe warzywa i owoce, najlepiej z przewagą warzyw. Jedną czwartą zajmują produkty zbożowe, przede wszystkim pełnoziarniste, jak grube kasze (np. pęczak), razowy chleb czy brązowy ryż. Pozostałą część (¼) jest przeznaczona na produkty białkowe: ryby, jaja, nabiał,chude mięso, nasiona roślin strączkowych, a także orzechy.

Skąd to wielkie halo o wegańskiej rewolucji?

Jeden posiłek w tygodniu będzie w pełni roślinny. Tak, to już cała kontrowersja – raz w tygodniu dzieci i młodzież szkolna dostanie zbilansowany posiłek w całości w roślinnych produktów, co znacznie ułatwi spełnienie zalecenia, że spożycie mięsa u dzieci w wieku szkolnym nie powinno przekraczać około 400-500 g tygodniowo. 

Szkoły będą też miały obowiązek zapewnić pełnowartościowy wegetariański lub wegański posiłek dzieciom na diecie zdrowotnej, religijnej lub etycznej, co oznacza, że dzieci, które nie chcą jeść mięsa w końcu będą miały wybór! Wcześniej ich posiłek często sprowadzała się do ziemniaków z surówką.

Co ciekawe, mimo że niektóre media i konta społecznościowe próbują robić z jednego roślinnego posiłku tygodniowo wielką kontrowersję, zapewne dla click-baitu, to wg wyników Barometru Rolniczego taka zmiana ma wysokie poparcie społeczne. 70,4% osób badanych uważa, że posiłki roślinne powinny pojawiać się w szkołach i przedszkolach przynajmniej raz w tygodniu, a część wskazuje, że nawet częściej.