Raport z badania
Na przełomie lutego i marca 2026 roku wsparliśmy Dolnośląski Alarm Smogowy w przeprowadzeniu badania stężeń dwutlenku azotu we Wrocławiu. Pomiar pasywnymi czujnikami trwał miesiąc. Mamy wyniki.
Jakość powietrza to, obok zmiany klimatu, główny temat związany z ochroną środowiska poruszany w debacie publicznej. Większość pyłów zawieszonych, czyli głównego składnika smogu, jest emitowana przez spalanie paliw stałych (węgla i biomasy) w ciepłownictwie. Znacznie mniej uwagi poświęca się zanieczyszczeniu, które podobnie jak pyły, może mieć znaczący negatywny wpływ na nasze zdrowie. Chodzi tu o dwutlenek azotu (NO2), którego głównym źródłem na terenach miejskich jest transport samochodowy.
W badaniu przeprowadzonym przez Stowarzyszenie Alarm Smogowy zebrano dane w 47 punktach na terenie Wrocławia. Czujniki były umieszczone w pobliżu przystanków, a także w innych miejscach często uczęszczanych przez pieszych lub użytkowników komunikacji zbiorowej. Jako ruch Rodzice dla Klimatu angażowaliśmy się w ten projekt w roli wolontariuszy. Jeden z czujników został umieszczony przy stacji GIOŚ, aby potwierdzić, czy dane są tożsame z oficjalnymi pomiarami. Są!
3 punkty odniesienia
Skąd wiemy, czy wyniki są zadowalające, czy przeciwnie – alarmujące? Porównajmy je z trzema wytycznymi:
- Aktualnie obowiązujące w Polsce normy stężenia NO2 to 40 µg/m3
- Norma, która powinniśmy osiągnąć do 2030 roku to 20 µg/m3
- Próg zalecany przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) to 10 µg/m3, ale WHO podkreśla, że jednak zdrowej dawki po prostu nie ma!
Jak na tym tle wypada Wrocław? Aż 20 badanych lokalizacji przekracza obecne normy. Wszystkie 47 punktów przekracza normę, którą mamy osiągnąć za niespełna 4 lata. Do standardów WHO we wszystkich nam daleko. Wrocław jednak twierdzi, że w całym mieście jest okay, bo na jedynej stacji GIOŚ mierzącej dwutlenki azotu we Wrocławiu – przy ul. Wiśniowej w 2025 „udało się” osiągnąć poziom mniej niż 40.
Chodzi jednak o zdrowie! W całym mieście, a nie tylko na Wiśniowej!
Wysokie stężenie dwutlenku azotu:
- powoduje wzrost ryzyka zachorowania na astmę,
- zwiększa ryzyko wystąpienia ostrych infekcji górnych dróg oddechowych u dzieci,
- powoduje wzrost zapadalności na cukrzycę,
- podnosi ryzyko śmierci z powodu zapalenia płuc lub oskrzeli.
Istnieją również badania wskazujące, że dzieci mieszkające w bardziej zanieczyszczonych NO2 miejscach mają słabsze wyniki edukacyjne, niż ich rówieśnicy mieszkający w częściach miasta o mniejszym stężeniu tego gazu. Badania te były prowadzone w Barcelonie, a podobne wyniki uzyskał zespół badawczy replikujący je w Krakowie.
Zostały 4 lata – jak je wykorzystać?
Unia Europejska celowo wprowadza mniej ambitne cele, aby państwa członkowskie mogły dostosować się do norm stopniowo. Zanim obowiązujący nas próg stężenia NO2 spadnie, mamy szansę zmniejszyć emisje, a tym samym poprawić jakość powietrza. Jak to zrobić?
Liczba aut jest kluczowa, ale to nie jedyny czynnik. Ważna jest też jakość silników i norma ich emisji (która związana jest z wiekiem auta). Emisje samochodów z silnikiem diesla, zwłaszcza poniżej normy Euro 6 – czyli wyprodukowanych przed rokiem 2014 – są znacząco wyższe od samochodów benzynowych czy napędzanych LPG.
Badania takie jak to przeprowadzone przez Stowarzyszenie Alarm Smogowy są pierwszym krokiem do zmiany. W sprawie jakości powietrza i naszego zdrowia nie możemy zdawać się na zgadywanie. Chcemy wiedzieć!
