Skip to main content

Za nami Forum Edukacji Mobilności Aktywnej – pierwsze we Wrocławiu wydarzenie o bezpieczeństwie dzieci, ich (zdrowej) drodze do szkoły, edukacji komunikacyjnej i aktywnej mobilności.

Wydarzenie było niezwykle ciekawe – poza dawką solidnej wiedzy o tym, co kuleje w naszych przepisach rowerowych (spojler alert: dużo!), prezentacją najnowszych badaniach preferencji komunikacyjnych we wrocławskich podstawówkach, czy perspektywie rodziców-rowerzystów, po prostu dzieliliśmy się obserwacjami i poznawaliśmy doświadczenia przedstawicieli organizacji rowerowych z innych miast.

Mieliśmy także przyjemność uczestniczyć w jednym z paneli – bardzo dziękujemy za zaproszenie! 

Bardzo cieszy nas, że jest nas tak dużo, że chcemy o tych rzeczach rozmawiać i szukać rozwiązań, jednak jedynie nasza reprezentantka, Ela Lemańska-Błażowska, zwróciła uwagę na aspekt zupełnie pominięty podczas dyskusji: ważne są nie tylko mobilność i bezpieczeństwo komunikacyjne dzieci, równie istotna jest jakość powietrza, którym te dzieci oddychają i hałas, jakiego doświadczają w drodze do szkoły i w jej otoczeniu.

Tlenki azotu, w tym dwutlenek azotu, to nie jest abstrakcyjny temat dla ekspertów od środowiska. W mieście jego istotnym źródłem jest właśnie transport, jeżeli więc rozmawiamy o drodze dziecka do szkoły, powinniśmy pytać nie tylko, czy jest bezpieczna, ale również o to, czym dziecko oddycha po drodze.

Na to, że sporo jest do zrobienia, wskazywały prace dzieci, przygotowane na konkurs „najbardziej mobilnie aktywna szkoła we Wrocławiu”. Naszą uwagę zwróciło postrzeganie przestrzeni przez dzieci, jako zdominowanej przez… auta! Chyba nie tak powinna wyglądać zdrowa przestrzeń, w której dzieci powinny się rozwijać?

Co ciekawe, podczas wydarzenia byliśmy trochę… w swoim gronie, w naszej bańce – ludzi, którzy już wiedzą, że aktywna mobilność ma znaczenie, że przestrzeń wokół szkół jest ważna, że sposób, w jaki poruszamy się po mieście, wpływa na bezpieczeństwo i zdrowie.

A my musimy z tej bańki wychodzić, docierać do rodziców, którzy nie interesują się na co dzień polityką transportową, do osób, które nie przychodzą na konferencje, do tych, dla których rower, autobus, samochód czy piesza droga do szkoły są po prostu codziennością, a nie elementem większej dyskusji o mieście. Bo zmiana zaczyna się wtedy, kiedy rozmawiamy nie tylko między sobą, ale także z tymi, których jeszcze z nami nie ma.

A może macie jakieś pomysły na to jak wychodzić z naszej bańki, jak rozmawiać o jakości powietrza, bezpieczeństwie dzieci i mobilności z ludźmi, którzy jeszcze nie czują, że to ich temat? Co u Was działa?