Paliwa kopalne u podstaw wszechkryzysu
Światem wstrząsnęła kolejna wojna. Sytuacja, jaka ma obecnie miejsce w Iranie, jest kolejnym odsłoną przemocy, na której najbardziej cierpią mieszkańcy tego kraju. Z ogromnym smutkiem reagujemy na informacje, że już w pierwszych dniach zginęło ponad 1000 osób, w tym dzieci, bo jak widać Ci, którzy wszczynają wojny nie potrafią chronić niewinnych. Żadna wojna nie dzieje się w próżni. Jej konsekwencje dosięgają także nas, zwykłych Europejczyków.
Ceny gazu i ropy naftowej, od których nasza gospodarka wciąż jest w ogromnym stopniu zależna, poszybowały w górę. W ciągu ostatnich dni cena gazu na europejskim rynku wzrosła dwukrotnie, a cena ropy za baryłkę utrzymuje się na poziomie ponad 80 dolarów. Cena oleju napędowego w hurcie zaliczyła w Polsce największy wzrost od 2022 roku: o ponad 40 groszy na litrze. To oznacza także wzrost cen innych dóbr konsumpcyjnych, w tym żywności, której transport stanowi część ceny.
Tak długo, jak będziemy zależni od importowanych paliw kopalnych, rynkiem, i naszymi portfelami, będą wstrząsać wojny i kataklizmy, na które nie mamy wpływu — i tak długo, chcąc nie chcąc, przyczyniamy się do tych wojen. Jedyną drogą wyjścia z tego impasu jest sprawiedliwa transformacja oparta o odnawialne źródła energii i efektywność energetyczną, elektryfikacja i rozwój transportu publicznego.
W przestrzeni publicznej pojawiły się też twierdzenia, że skoro trwają wojny, nie możemy już nic zrobić w sprawie klimatu. To nieprawda. Nie tylko możemy, ale musimy jak najszybciej przeprowadzić transformację energetyczną. Również dlatego, że trwają wojny. Kupowanie gazu, ropy czy węgla napędza zbrodnicze państwa — finansuje ich agresję i powoduje niekończące się walki o wpływy. Odejście od paliw kopalnych ma także taki, pokojowy wymiar.
Powinniśmy zakończyć wspieranie wydobycia i spalania paliw kopalnych, jeśli nie dla klimatu, nie dla pokoju na świecie i nie dla humanitarnych wartości, to dla własnych rachunków za energię, transport, czy inne dobra.
