Skip to main content

Cieszymy się mroźną i śnieżną zimą. Nic dziwnego, nie mieliśmy takiej okazji od dekady. Trzeba przy tym pamiętać, że kryzys klimatyczny trwa.

Obecne ocieplenie klimatu, które przyniosła nam światowa gospodarka oparta na spalaniu paliw kopalnych, dotyczy klimatu całej Ziemi. Kilkutygodniowy chłód w Europie Środkowej to o wiele zbyt mały obszar i zbyt krótki okres, by wyciągać wnioski o globalnym stanie klimatu.

Klimatolodzy szacują, że średnia temperatura na Ziemi podniosła się już o 1,37 stopnia Celsjusza względem ery przedprzemysłowej. Wydaje się, że to nieduża różnica? Cóż, naukowcy wyznaczyli próg 1,5 °C jako bezpieczną granicę. Prawdopodobnie przekroczymy ją do 2030 roku.

Skąd zatem zimowa aura w sezonie 2025/2026?

Przede wszystkim zaznaczmy, że naukowcy nie twierdzili, że zima zniknie z krajobrazu raz na zawsze. Będą się jeszcze zdarzać śnieżne tygodnie, z tą różnicą, że rzadziej niż kiedyś.

Zauważmy też, że to żadna „zima stulecia”. Obecna pogoda była kiedyś całkiem częsta w styczniu czy lutym. Społeczna reakcja na to, że temperatura spada do kilkunastu stopni poniżej zera, pokazuje, jak bardzo klimat już się zmienił.

Pamiętajmy, że klimat nie jest równy pogodzie za oknem. Żeby zrozumieć i opisać globalne ocieplenie, naukowcy dysponują mnóstwem danych z różnych punktów w czasie i przestrzeni. Nie ulegajmy pokusie wyciągania wniosków o klimacie planety na podstawie najbliższego sąsiedztwa.