Aktualności O nas Polecamy Kontakt Powtórka z klimatu Lepiej zapobiegać niż leczyć Wszystkie Projekty

Rekordowy rok 2023 i CO2 dalej?

Letnie sukienki we wrześniu, cienkie (poliestrowe) płaszcze z sieciówek w końcu pasują do aury w zimie, śnieg jako ewenement. No tak, robi się coraz cieplej. Choć w zimowych miesiącach dla wielu osób to wręcz komfortowe, nie możemy zapominać o tym, co tak naprawde kryje się za słoneczną jesienią i cieplutką zimą. 

Rekord za rekordem 

A kryje się tragedia. Rok 2023 bił wszelkie rekordy, jeśli chodzi o temperatury. Prawie przekroczyliśmy magiczny próg 1,5 stopnia Celsjusza, bo podgrzaliśmy planetę AŻ o 1,48 stopnia Celsjusza. 

Lekcja 2

Pierwsze rekordy rekordy w tej sprawie padły w lipcu, najcieplejszym miesiącu w historii pomiarów, ale i kolejne miesiące w niczym mu nie ustępowały. Kto pamięta październikowe dni, podczas których chodziliśmy w t-shirtach? No właśnie.  

Fizycznie jest cieplej, a na myśl o konsekwencjach po plecach przebiega zimny dreszcz.. Wskutek bicia kolejnych “rekordów” to, co dotąd się zdarzało, będzie się tylko nasilać – zdarzenia pogodowe, atmosferyczne będą częstsze, a ich skutki – coraz gorsze, o większej mocy i sile rażenia. Powodzie, susze, gwałtowne zjawiska atmosferyczne, erozja gleby, zmiana poziomu zasolenia mórz i oceanów, osuwanie się ziemi, pustynnienie.

Chwytliwy slogan, że ocieplenie klimatu może być korzystne dla naszej gospodarki, to po prostu mit, do tego bardzo szkodliwy. Może wydawać się nam, że w Polsce znajdujemy się poza wpływem zmian klimatycznych wywołanych podnoszeniem się temperatury, ale przecież wysokie temperatury są zabójcze dla nas samych, dla naszych lasów czy dla naszego rolnictwa. Topnienie lodowców także prędzej czy później nas dotknie – Słyszeliście o Kiribati? To i inne państwa Pacyfiku znikają pod wodą. Przełóżmy to po prostu na Szczecin, Gdańsk czy Sopot. [przeczytaj artykuł: ,,Z perspektywy geofizyka Gdańska juz nie ma”]. Wg naukowców, tych naszych polskich miast już właściwie nie ma.

Ale zaraz, o co chodzi z tym 1,5 stopnia Celsjusza? Już wyjaśniamy. 

Magiczny próg temperaturowy 

Podczas 21 Konferencji ONZ w sprawie zmian klimatu w 2015 roku przyjęto kluczowy w tej kwestii dokument: Porozumienie paryskie. Określało ono cele i kierunki działań dla krajów członkowskich w zakresie emisji gazów cieplarnianych, a także precyzowało graniczny wzrost średnich temperatur na Ziemi względem epoki przedprzemysłowej. Dlaczego graniczny? Bo po jego przekroczeniu opanowanie kataklizmu, o którym napisaliśmy wyżej, będzie, oględnie mówiąc, bardzo trudne. To właśnie 1,5 stopnia – względem tzw. epoki przedindustrialnej (sprzed 1850 roku). 

Dlaczego te 1,5 stopnia to taka znacząca różnica? Może łatwiej Wam to będzie to sobie wyobrazić, jeśli sobie uświadomicie, że około 21 tysięcy lat temu, podczas ostatniego zlodowacenia, średnia temperatura powierzchni Ziemi wynosiła między 5,5 a 6,1 stopnia mniej niż wynosiła temperatura w epoce przedprzemysłowej (czyli te około 150 lat temu). Skutek? O około 100 metrów niższy globalny poziom morza! No cóż, to pomyślcie, o ile podniesie się morze jeśli ogrzejemy Ziemię o 2 lub więcej stopni Celsjusza? Co poczną ludzie z zalanych terenów? Jak ten proces będzie wyglądał? Brzmi chyba mało optymistycznie.

Jeśli wypatrujecie już za oknem fali powodziowej, możemy odrobinkę Was uspokoić. To jeszcze nie teraz – żeby mówić o przekroczeniu progu z Porozumienia paryskiego, musimy mieć do czynienia z wieloletnią wyższą średnią temperatur. Nie chowajmy jednak głowy w piasek: to przekraczanie rozpoczęliśmy oficjalnie w 2023. 

Ale dlaczego?  

Możemy przywoływać tu trendy ociepleń i ochłodzeń na przestrzeni milionów lat, wybuchy wulkanów, El Nino i La Ninę, ale nie uciekniemy od prawdy: to działalność człowieka jest powodem obecnych zmian. Rzadko naukowcy są tak zgodni jak w tej kwestii.

Emisja gazów cieplarnianych do atmosfery (tak, dokładamy się do tego naszymi piecami węglowymi, gazowymi, wygodnymi podróżami autkiem czy i częstymi city breakami oraz kluczową, w tym kontekście, niedostatecznie ambitną krajową i unijnąponadkrajową polityką klimatyczną), wylesienie ogromnych połaci życiodajnych lasów i osuszanie bagien, przemysłowa hodowla zwierząt, turbokonsumpcja – to my, nie wulkan Tonga. 

Wkrótce napiszemy o tym trochę więcej.

Co możemy zrobić? 

Wbrew pozorom, sporo! Dla wielu osób pierwszym krokiem jest choćby zmiana w sposobie ogrzewania domu. O wpływie gazu i węgla na atmosferę na pewno będziemy jeszcze obszerniej wspominać, ale uwierzcie nam już teraz – lepiej poszukać dla nich alternatyw. Spróbujmy wyeliminować lub choćby ograniczyć mięso w codziennej diecie. Ograniczajmy niepotrzebne zakupy albo zastanówmy się chociaż czy na pewno potrzebujemy kolejnej nowej rzeczy – na pewno znajdziemy podobną używaną. Auto zamieńmy zaś na autobus lub rower a samolot na pociąg! 

A przede wszystkim głosujmy na ludzi, którzy poprowadzą nas w bardziej zieloną przyszłość. To od nich zależy najwięcej!

Kolejna okazja, aby dokonać mądrego wyboru już 7 kwietnia tego roku! 

Dla ciekawych

Czujecie niedosyt? Chętnie zaprezentujemy Wam więcej źródeł!